Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Břevnov. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Břevnov. Pokaż wszystkie posty

Powrót do kubistycznego domu z betonu

 

Po pięciu latach wróciłam na miejsce zbrodni, by sprawdzić postępy na budowie. Byłam tam bowiem w 2019 roku - klik - i prawdę powiedziawszy teraz spodziewałam się, że dom jest już zamieszkany. Tymczasem nie. Wstawiono okna, a fasadę obłożono białymi płytami, co zrobiło na mnie złe wrażenie, budynek bardziej mi się podobał, gdy był w surowym betonie.  

Wrócę po raz kolejny za rok.









 

Zdjęcia z 20 maja 2024 roku

U Seiferta w Břevnovie - a właściwie u jego sąsiadów


Miały być jeszcze Stodůlky, ale dość przypadkowo natknęłam się na tekst Jaroslava Seiferta, gdzie poeta wspomina swoich sąsiadów z Břevnova i ich dziwnych lokatorów. Kiedy, jak nie w Wigilię, go przypomnieć, skoro to opowiastka wigilijna?
W dodatku występuje tam Jan Zrzavý, z którym czuję się osobiście związana, skoro w maju tego roku mieszkałam w jego domu :)

Miejsce akcji: ulica U Ladronky 23. Byliśmy tam niedawno przyglądać się budowanej kubistycznej willi, więc w razie potrzeby mapkę można ściągnąć z tamtego postu. I odnaleźć numer 23. Tam mieszkał poeta.
Na domu jest tablica pamiątkowa.
To nie był jedyny praski adres Seiferta, ale na razie znam tylko ten. Urodził się na Žižkovie, więc pielgrzymkę do jego domu rodzinnego odbędę w maju. Tymczasem zamieszczam kilka zdjęć z Břevnova oraz wspomnianą opowiastkę wigilijną z tomu WSZYSTKIE UROKI ŚWIATA. Kto ma cierpliwość przeczytać ją w tej sfotografowanej (w dodatku przy kiepskim świetle) postaci - temu się pewnie będzie podobać :)

Znalazłam przy okazji artykuł... a potem drugi, gdzie jest mowa o pomniku Seiferta na Žižkovie, na który się do tej pory nie natknęłam.







Jana to córka, a Marie? Tak miała na imię żona Seiferta, czyżby jeszcze żyła? Tu znalazłam informację, że nie. Może wnuczka dostała po niej imię?

Książkę odkryłam przypadkiem w bibliotecznym katalogu. Już po przekartkowaniu czuję, że to będzie wspaniała lektura!





OSTATNIA OPOWIASTKA WIGILIJNA W CZECHACH


Fotografie z Břevnova z 13 sierpnia 2019 roku

Kubistyczny dom z betonu w budowie

Opisuję sobie powoli sierpniowy wyjazd (w zeszyciku, rekonstruuję, gdzie chodziłam lub jeździłam danego dnia wedle fotografii, które zrobiłam), dotarłam do wtorku, kiedy rano wybrałam się do Běchovic (o czym już częściowo było), a potem znalazłam się na Břevnovie (o kościele i klasztorze w Břevnovie też już pisałam).
Miałam tam trzy cele, pierwszym było obiad w restauracji U Prezidentů i tu niestety się przejechałam, bo okazało się, że we wtorki otwierają dopiero o 17.00; ostatnim zaś był KUBISTYCZNY DOM Z BETONU W BUDOWIE, o którym czytałam w internecie. Że się buduje, że ciągle nie jest skończony. Taka ciekawostka.
W końcu Praga słynie z kubistycznej architektury. Tyle że tej z lat około roku 1910. A tu taki pomysł - prywatnego inwestora, który chce mieć oryginalny nowoczesny dom, a jednocześnie nawiązać do tych bogatych kubistycznych praskich tradycji.
Poniżej są trzy linki do artykułów na ten temat, w kolejności chronologicznej. Jak widać, właścicielowi się nie spieszy, co tłumaczy trudnościami ze znalezieniem odpowiednich jakościowo firm budowlanych i wykończeniowych.
O cenie tej architektonicznej zachcianki nie będziemy nawet rozmawiać, tym bardziej, że ogólnie ceny mieszkań i domów w Pradze są chore :)
Linki:
- artykuł z 2013 roku
- artykuł z 2017 roku, piszą w nim, że miejscowym obiekt przypomina kolejkę linową z polskiego filmu s-f z lat 60-tych - że niby co???
- artykuł z 2018 roku

Zapisałam sobie nazwę ulicy od razu, gdy o tym po raz pierwszy przeczytałam, bo to naprawdę coś, co mnie interesuje. Ta ulica to U Ladronky. Ladronka to praska usedlost z XVII wieku otoczona parkiem, po remoncie powstało tam centrum kulturalne (ale nie byłam - jeszcze).
Jest to oczywiście lewobrzeżna Praga.
Można tam dojechać tramwajem 22 lub 25 i wysiąść na przystanku Drinopol - to jest ten najbliższy.
Miejsce zaznaczone czerwonym kółkiem.


Ku kubistycznemu domowi zmierzałam od odwrotnej strony czyli od wspomnianej restauracji, a więc od zachodu. To jest okolica willowa, zabudowa ulicy im bliżej miasta tym bardziej przechodzi w szeregową i oto spośród tych szeregówek wystaje coś nieoczekiwanego...




Cóż, ciągle jeszcze budynek jest niewykończony, otoczony tymczasowym płotem, pozbawiony stolarki okiennej i drzwiowej, no nie do końca daje wyobrażenie, jak to będzie wyglądać po oddaniu do użytku. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo różni się od sąsiedniej zabudowy. Przy czym nie uważam tego za feler, raczej za interesujące, przyciągające uwagę uzupełnienie pierzei.
Przy tym dom nie jest przeskalowany, doskonale trzyma się gabarytów i ilości kondygnacji wyznaczonych przez sąsiadów.









Obiecuję sobie wrócić tu jeszcze za rok albo za dwa, gdy już dom będzie zamieszkały. Porównam wrażenia :)

Fotografie z 13 sierpnia 2019 roku

Klasztor w Břevnovie, cz. 3

W ostatnim odcinku břevnovskiego serialu zwiedzamy kościół, pawilon zwany Vojtěška i ogrody.

Kościół św. Małgorzaty(Bazilika svaté Markéty Antiochijské) to dziś budowla barokowa, autorstwa architekta Kryštofa Dientzenhofera, powstała na początku XVIII wieku.

Wnętrze kościoła zaprojektował syn wspomnianego architekta, Kilián Ignác Dientzenhofer.






Popatrzmy i w górę. Pośród fresków na sklepieniu - ciekawostka: zegar.



W głównym ołtarzu znajduje się drewniana, pozłacana rzeźba patronki kościoła, św. Małgorzaty. Wyrzeźbił ją pochodzący z Łużyc, ale działający w Pradze rzeźbiarz Matěj Václav Jäckel. Miał on tu własny warsztat, pracujący nad licznymi zamówieniami dla kościołów i zakonów. Kilka jego kamiennych posągów stoi i na Moście Karola.
A z prawej strony widzimy późnobarokowy ołtarz z obrazem Panny Marii, gdzie w predelli umieszczony jest rokokowy szklany relikwiarz zawierający kość ramienia św. Małgorzaty. Była o tej relikwii mowa w poprzednim odcinku - jaki cud uczyniła w 1262 roku i jak od tamtej pory corocznie 13 lipca organizowano pielgrzymki i procesje.




Kilka relikwiarzy.
Nie dziwi mnie, że stoją tak na ołtarzu, jakby nie pilnowane, bez strachu przed złodziejami - bowiem kościół jest zamknięty i wchodzi się do niego tylko z przewodnikiem.

W bocznych ołtarzach można zobaczyć siedem wielkich obrazów namalowanych przez Petra Brandla, tzw. czeskiego Rubensa. Brandl był, nawiasem mówiąc, przez kilka lat związany z cysterskim opactwem w Krzeszowie, więc pojawia nam się tu trop polski. Brandl był gość z fantazją, a że sporo zarabiał, to i poszaleć lubiał. Jak to bywa w takich przypadkach, na starość żył w biedzie, a zmarł - wgospodzie, zgodnie ze swym trybem życia.
Jednak żadnego z tych obrazów wam nie pokażę, bowiem nie mam dobrego zdjęcia.

Natomiast poniżej proszę bardzo - dwa freskowe malowidła. Ich autorem był Jan Jakub Stevens, ale o tym artyście nie wiem nic.






















































Moje ulubione zdjęcie z kościoła :) fakt, że głowa mogła rozboleć od nadmiaru wiadomości serwowanych przez pana przewodnika ;)















































Koniec na tym, wychodzimy na zewnątrz i okrążamy kościół.

Przed nami barokowy pawilon Vojtěška, wzniesiony w miejscu, gdzie bije źródło potoku Brusnice. Tam właśnie wedle legendy w roku 993 spotkali się św. Wojciech i Bolesław II i założyli klasztor. Brusnice ma 4,5 km długości, częściowo płynie pod ziemią i uchodzi do Wełtawy w pobliżu Klárova, w sąsiedztwie Občanské plovárny czyli Pływalni Cywilnej. To tak sobie wyszukałam informację :)
Nawet zajrzałam do niedawno nabytej książeczki Prahou podél potoků (a dvou řek) - ale tam o Brusnice nic nie ma, widać za mały jednak i nieznaczący.




Na stropie wymalowany św. Wojciech.

Wszyscy usiłują się dopchać do źródła i coś tam zobaczyć - ale widać naprawdę niewiele.

I jeszcze czeka nas spacer po ogrodzie. Nazywa się on Markétská zahrada i dzieli się na część górną i dolną. Dolna to część klauzurowa, dostępna jedynie w ciągu dnia.
U góry są akademiki Uniwersytetu Karola (Kolej Na Větrníku), jak właśnie wyczytałam i muszę się tam wybrać oczywiście, bo są one już rodzajem zabytku i grały w filmach, na przykład w Szpitalu na peryferiach :)
No ale podczas zwiedzania klasztoru na górę nie wylazłam, więc poniżej parę zdjęć zorką pięć z samego ogrodu benedyktyńskiego.

Kilka lat temu zrekonstruowano oranżerię. Mieści się w niej galeria sztuki Entrance i atelier architektoniczne.







Zajrzyjmy jeszcze do budynków gospodarczych.
Co się naszukałam budynku z pamiątkową tabliczką!
Przeczytałam o tym w przewodniku Praga miasto magiczne Marka Pernala i postawiłam sobie za punkt honoru zrobić zdjęcie tej tabliczki. I kręciłam się w kółko, nie mogąc jej znaleźć. Już prawie odchodziłam, zrezygnowana, gdy mój wzrok padł na ścianę stanowczo poniżej oczu :)
To tam na dole pod czerwoną tabliczką z nazwą ulicy!

:)
Tłumaczenie: 23 września 1921 roku w tym domu niewątpliwie nic się nie zdarzyło. Mosiężna!




Gdy rozpoczynałam zwiedzanie wokół były jeszcze pustki.
Gdy je kończyłam, południe już dawno minęło.
Przed bramą klasztoru tłoczyły się samochody. To prażanie przyjechali na święty niedzielny obiad w miejscowym szynku. Weszłam do środka, ale gwar i hałas szybko mnie wypłoszyły :)
I tym widokiem kończymy nasz spacer po klasztornym terenie w Břevnovie. Ja udałam się też na pobliski cmentarz, ale o tym zupełnie kiedy indziej :)
Teraz czas przenieść się do innej dzielnicy, po drugiej stronie Wełtawy.
Jeszcze nie wiem na pewno, ale coś czuję przez skórę, że wybierzemy się do... Muzeum Policji.


Klasztor w Břevnovie, cz. 1 - tutaj
Klasztor w Břevnovie, cz. 2 - tutaj

Willa Karla Fischera

W maju zeszłego roku miałam zapisaną w zeszycie tę willę, o której czytałam w książce  Slavné vily Prahy 6 - Střešovice (str. 216) . I sukc...