Sierpniowa Praga 2026

 

Ach, ciężki był ten sierpień w Pradze!

Upływał poniekąd pod znakiem kościołów - specjalnie tak wybrałam daty, żeby objąć dwie niedziele i dostać się przy okazji mszy tu i tam, gdzie w zwykły dzień się nie wejdzie. Czasem kościół w centrum, zawsze otwarty, stawał się chwilowym schronieniem przed słońcem, bowiem właśnie niemożebny upał nie dawał żyć. Temperatury 35 stopni, nawet zamknięte niektóre sklepy!

Chłodu szukało się i w kinie, ale generalnie czułam się jak ten człowiek z korków 🤣 Wracało się z obiadu i padało rozebraną na łóżko z myślą ja już więcej nie wyjdę... A po kilku godzinach i tak się szło, no bo przecież. Niektórych planów nie dało się zrealizować, inne - na przykład wyprawę na wybieg żubrów - próbowało się, ale jedyny żubr, jakiego zobaczyłam, był ten na muralu koło stacji... zwierzęta nie głupie, żeby wyłazić spod drzew i krzewów w to vedro!

Odkrywało się nowe knihobudky 😂 (pojechało też specjalnie do Klanovic, gdzie na stacyjce był regalik, a tam - wszystko już polikwidowane, żal), nawiedzało się znów antykwariat koło domu, gdzie na parapecie wystawione książki po 5 koron - i w tym upale łapiąc za klamkę aż syczało się, bo parzyła!

Próbowało się chronić a to w muzeum a to na poczcie (gdzie już nikt nie zabrania fotografować, skoro i tak idzie do sprzedaży) a to w lesie a to w kawiarni a to w pasażu (gdzie się chciało tak ułożyć palce dłoni - bez sukcesu) a to na cmentarzu a to w parku jednym czy drugim (gdzie przy okazji oglądało się nowe pomniki) a to w artystycznym ogrodzie wreszcie obejrzanym a to w urzędzie albo w siedzibie senatu...

Wszędzie gorąco, wszędzie nie do zniesienia. Wybierało się ranne godziny albo miejsca, gdzie planowało się zobaczyć jedną rzecz, jeden budynek, jeden zegar słoneczny - żeby się jak najmniej nachodzić od metra czy tramwaju. Wszechobecne remonty komunikacji miejskiej i ograniczenia dojazdowe nie pomagały 🙄 

Do sukcesów za to należy zaliczyć odkrycie dwóch nowych miejsc z obiadami. 

Wracałam przeszczęśliwa, że wreszcie będę w swoim chłodnym domu 😂 Naturalnie z odpowiednim bagażem książek! 

Czy to znaczy, że mam dość Pragi? Oczywiście, że NIE! Natomiast zadaję sobie pytanie, czy w przyszłym roku wybrać się znów w sierpniu. A może w drugiej połowie miesiąca? Hm, pogody i tak się nie przewidzi, upały i tak będą nas prześladować w przyszłości (może coraz większe). Od powrotu notuję każdego dnia, jakie temperatury są w Pradze, ale to głupiego robota... No nic, na razie zrobiłam rezerwację na maj i wstępnie na przełom września i października na kilka dni (Dzień Architektury), a co do sierpnia trzeba będzie pomyśleć za 2-3 miesiące. A i tak pewnie pojadę 😁



 




 




 
 

 


Majowa Praga 2026

Lepiej późno niż  wcale czyli po raz kolejny obiecuję sobie, że teraz już żadnych zaległości, tylko bieżące publikowanie. Może lepiej nie obiecywać, a robić? Się okaże 😁

Tymczasem krótkie podsumowanie tegorocznego majowego pobytu.

Pierwszy raz jechałam pociągiem od do czyli bez żadnej przesiadki. Skusiłam się na ofertę Leo Express, trochę bojąc się, jak zniosę te 6,5 godziny siedzenia, ale dało radę, a nie musiałam po drodze męczyć się z walizką, więc nastawiam się również na przyszłość na to połączenie. Dodam jeszcze, że za bilet z powrotem zapłaciłam 16,61 zł 😁

Pierwsze kroki w Pradze to dworcowy kiosk z biletami na komunikację miejską, żeby kupić miesięczny. A za rok w sierpniu już będę jeździć za darmo jako senior. Nie robi to wielkiej różnicy, bo w przedziale 60-65 lat miesięczny kosztuje 130 koron - robiłoby różnicę u mnie w Krakowie, gdzie aż do 70-tki będę płacić 50 zł, a o tym, żeby w granicach miasta jeździć również pociągami, można jedynie pomarzyć.

A z miesięcznym w ręce mogłam już hulać po Pradze. Odkrywać budynki a' la Hundertwasserhaus, pomniki cyklistów, mercedesy Heydricha, nowe paternostery i mosty, czytelnie w Klementinum, wieże widokowe, peryferyjne kościoły i siedliska, stare żydowskie cmentarze i nowe urzędy dzielnicowe, pomniki żab i kotów, zegary słoneczne i kubistyczne bramki czy kościoły o rzut beretem od hotelu.

Oczywiście clou majowych pobytów jest zawsze Open House, z jego mniejszymi czy większymi kolejkami.

Ponarzekało się na temperatury (pojęcia nie mając, co się będzie działo w sierpniu...), upolowało to i owo w antykwariatach i knihobudkach i w rezultacie przywiozło kolejny stos - głównie kryminałów 😎 ale też Dzieci z Bullerbyn po czesku, a co 😁

 

 

 




 




 



 


Sierpniowa Praga 2026

  Ach, ciężki był ten sierpień w Pradze! Upływał poniekąd pod znakiem kościołów - specjalnie tak wybrałam daty, żeby objąć dwie niedziele i ...