Ach, ciężki był ten sierpień w Pradze!
Upływał poniekąd pod znakiem kościołów - specjalnie tak wybrałam daty, żeby objąć dwie niedziele i dostać się przy okazji mszy tu i tam, gdzie w zwykły dzień się nie wejdzie. Czasem kościół w centrum, zawsze otwarty, stawał się chwilowym schronieniem przed słońcem, bowiem właśnie niemożebny upał nie dawał żyć. Temperatury 35 stopni, nawet zamknięte niektóre sklepy!
Chłodu szukało się i w kinie, ale generalnie czułam się jak ten człowiek z korków 🤣 Wracało się z obiadu i padało rozebraną na łóżko z myślą ja już więcej nie wyjdę... A po kilku godzinach i tak się szło, no bo przecież. Niektórych planów nie dało się zrealizować, inne - na przykład wyprawę na wybieg żubrów - próbowało się, ale jedyny żubr, jakiego zobaczyłam, był ten na muralu koło stacji... zwierzęta nie głupie, żeby wyłazić spod drzew i krzewów w to vedro!
Odkrywało się nowe knihobudky 😂 (pojechało też specjalnie do Klanovic, gdzie na stacyjce był regalik, a tam - wszystko już polikwidowane, żal), nawiedzało się znów antykwariat koło domu, gdzie na parapecie wystawione książki po 5 koron - i w tym upale łapiąc za klamkę aż syczało się, bo parzyła!
Próbowało się chronić a to w muzeum a to na poczcie (gdzie już nikt nie zabrania fotografować, skoro i tak idzie do sprzedaży) a to w lesie a to w kawiarni a to w pasażu (gdzie się chciało tak ułożyć palce dłoni - bez sukcesu) a to na cmentarzu a to w parku jednym czy drugim (gdzie przy okazji oglądało się nowe pomniki) a to w artystycznym ogrodzie wreszcie obejrzanym a to w urzędzie albo w siedzibie senatu...
Wszędzie gorąco, wszędzie nie do zniesienia. Wybierało się ranne godziny albo miejsca, gdzie planowało się zobaczyć jedną rzecz, jeden budynek, jeden zegar słoneczny - żeby się jak najmniej nachodzić od metra czy tramwaju. Wszechobecne remonty komunikacji miejskiej i ograniczenia dojazdowe nie pomagały 🙄
Do sukcesów za to należy zaliczyć odkrycie dwóch nowych miejsc z obiadami.
Wracałam przeszczęśliwa, że wreszcie będę w swoim chłodnym domu 😂 Naturalnie z odpowiednim bagażem książek!
Czy to znaczy, że mam dość Pragi? Oczywiście, że NIE! Natomiast zadaję sobie pytanie, czy w przyszłym roku wybrać się znów w sierpniu. A może w drugiej połowie miesiąca? Hm, pogody i tak się nie przewidzi, upały i tak będą nas prześladować w przyszłości (może coraz większe). Od powrotu notuję każdego dnia, jakie temperatury są w Pradze, ale to głupiego robota... No nic, na razie zrobiłam rezerwację na maj i wstępnie na przełom września i października na kilka dni (Dzień Architektury), a co do sierpnia trzeba będzie pomyśleć za 2-3 miesiące. A i tak pewnie pojadę 😁

































