Ja nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze, gdy wybieram się pociągiem gdzieś na peryferie Pragi, jest to linia S1. Za pierwszym razem to były Klánovice, potem Počernice, Kyje, a tego roku Běchovice. Wcześniej o żadnej z tych miejscowości, dziś części Pragi, nie pisałam, zaczynam więc jakby od końca.
To wszystko jest na wschodzie Matki Miast.
Oto mapki. Jak zwykle, punkty zaznaczone na czerwono.
Najpierw udajemy się na stację Masarykovo nádraží. Kto ma bliżej na dworzec Praha Libeň, może zacząć podróż tam. Podróż zresztą jest króciutka - raptem pięć przystanków. Nasz nazywa się Běchovice Střed (wcześniej są "zwykłe" Běchovice).
Linia S1 kursuje z częstotliwością co pół godziny na trasie Masarykovo nádraží - Kolín.
Jak widzimy, na dworcu jest jedno z tych pianin, ustawianych w miejscach publicznych w ramach akcji Piana na ulicích. Każdy może na nich zagrać, nie wolno tylko zbierać za grę pieniędzy. Tutaj link do spisu pianin w Pradze, ale stary i niekompletny, tymczasem dedykowana strona internetowa nie działa :( A tu artykulik w Blesku.
Na tej trasie jeżdżą pociągi CityElefant. Można sobie o nich poczytać i po polsku. Kto ma bilet miesięczny (a wystarczy przyjechać do Pragi na 6 dni, żeby się opłacało taki bilet wykupić) ten nim jedzie - oczywiście do pewnego momentu, jest podział na strefy - na tym bilecie. Jak jest z biletami 3-dniowymi, nie wiem, bo nigdy nie kupowałam. Główna charakterystyka CityElefanta - piętrus.
Wysiadamy i kierujemy się na południe, w prawo. Po lewej stronie torów jest chyba przemysłowa część, widziałam tam w każdym razie kominy fabryczne, natomiast wszystko, czego szukamy, jest z drugiej strony. A czego szukamy? Ja myślę poświęcić Běchovicom trzy posty - będzie to dzisiejszy pomnik běchovickiego biegu ulicznego, a kiedyś tam w przyszłości jeszcze Stara Poczta i staw.
Zaraz za wiaduktem kolejowym spotykamy tablicę z informacjami o miejscowości.
Wycięłam ten fragment, który mówi o biegu. Bowiem Běchovice słyną z najstarszego biegu ulicznego w Europie! Zawody odbywają się od 1897 roku bez przerwy!
Czas pierwszego zwycięzcy wynosił 39 minut, a długość trasy to 10 km.
Wyścig odbywa się w ostatnią niedzielę września, a zaczyna się zawsze w tym samym miejscu, przy słupie kilometrowym nr 13 na ulicy Českobrodské. Meta jest na Žižkově, na skrzyżowaniu ulic Koněvova i Za Žižkovskou vozovnou. Właśnie sobie pluję w brodę, że nie oglądałam w tym roku biegu gdzieś w wiadomościach na stronie czeskiej telewizji, na pewno było. Oraz, że nie wiedziałam o tym słupie, gdy tam pojechałam i nie odszukałam go (i w ogóle nie wiem, czy to się nazywa słup). Ale za to tu mamy obrazek ze wspomnianej tablicy.
Na pierwsze zawody zgłosiło się ośmiu mężczyzn, ale stawiło się jedynie sześciu, a do mety dotarło czterech. Każdy z nich wpłacił 2 zł. Dla osób urzędowych zamówiono dorożkę, która kosztowała 3 zł i 50 grajcarów plus kolejne 50 grajcarów jako napiwek dla dorożkarza. O 15.00 wyścig wystartował, a po 39 minutach na metę dotarł Jakub Wolf z Pilzna, zawodnik AC Sparta Praha, otrzymując za zwycięstwo cenną nagrodę. Jednakże wyścig ukończono z deficytem ponad 19 zł, więc w następnych latach osoby urzędowe jechały na rowerach, a nagrody nie były już tak okazałe. Nawiasem mówiąc Jakub Wolf wygrał również drugą i trzecią edycję wyścigu.
A tu są tablice ze ścieżki edukacyjnej:
W pobliżu miejsca startu powstał w 1972 roku pomnik biegaczy. Jest to sześć figur osadzonych w prostokątnej ramie. Autorem był wieloletni biegacz-rekordzista z lat 30-tych, rzeźbiarz akademicki Jaroslav Heyduk.
Na miejsce wyrobu pomnika wybrano budynek Starej Poczty (o którym kiedyś będzie), zwłaszcza że był doskonale wentylowany, a na wybrane miejsce nieopodal startu wyścigu gotowy pomnik przewieziono dźwigiem.
Linki:
- Běchovice na Wikipedii
- Wikipedia o wyścigu
- strona urzędu
- strona wyścigu
- Naučná stezka MČ Praha-Běchovice
- jeszcze nieco o wyścigu na stronie o sporcie
Zdjęcia z 13 sierpnia 2019 roku
Hlávkova kolej czyli akademik na Nowym Mieście
Pisałam we wrześniu o szpitalu położniczym u św. Apolinarego i jego projektancie nazwiskiem Josef Hlávka. Wspomniałam wówczas, że ten architekt i budowniczy założył fundację, która wspierała wiele projektów. Jednym z nich był akademik dla niezamożnych, a wybitnych czeskojęzycznych studentów.
Akademik to po czesku kolej, czego długo nie wiedziałam, a zamiast sprawdzić w słowniku, kręciłam kółka w głowie :)
No a w sierpniu trochę przypadkiem wpadłam na ten akademik, który się zowie Hlávkova kolej. Szłam sobie ulicą Resslovą w dół ku rzece od Karláka, a po lewej stronie za kościołem zauważyłam czyjeś popiersie górujące nad budynkiem.
Karlák to oczywiście Karlovo náměstí, tak jak Václavák to Václavské náměstí, Staromák to Staroměstské náměstí, a Jiřák to náměstí Jiřího z Poděbrad. I tak dalej :)
No to już mniej więcej wiemy, gdzie kierować kroki, ale proszbardzo - mapki i czerwone kółko.
Obok jest kościół św. Wacława na Zderaze (Kostel svatého Václava na Zderaze), a Zderaz ro nazwa dawnej osady. Kościół jest ważny w dzisiejszym temacie, bowiem nowa budowla musiała się liczyć z sąsiedztwem, a więc linią ulicznej zabudowy oraz wysokością. Dlatego dwa skrzydła akademika nie są tej samej wysokości.
Ale po kolei.
W 1901 roku pan Hlávka przeznaczył 200 tys. koron na budowę. Rada miejska nie chciała być gorsza i w roku następnym ofiarowała teren. Był to pusty plac po zburzonym więzieniu. Ponadto rajcy zobowiązali się, że sfinansują doprowadzenie elektryczności. Jeszcze się do tego zbożnego dzieła dołożyły kasy oszczędności oraz osoby prywatne. I tak w 1904 roku dokonano uroczystej inauguracji akademika.
Były tam 93 pokoje dwuosobowe i 29 jednoosobowych. Była czytelnia, była biblioteka, sala gimnastyczna, laboratorium fotograficzne, sale do ćwiczeń muzycznych, gabinet lekarski. Były też oczywiście biura, mieszkania dla personelu, kuchnia, piekarnia, pralnia i suszarnia. To wszystko wyposażone w elektryczność, a na dodatek z nieczęsto wówczas widywanym ogrzewaniem centralnym!
Studenci mogli korzystać z darmowych godzin szermierki i nauki języków obcych, a za to wszystko, co wyliczyłam powyżej, plus śniadania i obiady (oraz chleb w dowolnych ilościach) płacili 12 koron miesięcznie. Ale uwaga! Pozor! Gdyby w ciągu roku akademickiego wyniki w nauce jakiegoś studenta się pogorszyły, onże był bez pardonu z akademika wyrzucany!
Fasada z popiersiem, tak jak kościół, jest w ulicy Dittrichova (a František Dittrich był, jak poucza Wikipedia, praskim starostą i założycielem Towarzystwa Statków Parowych - czy jakoś tak - więc nie od rzeczy ma ulicę położoną dość blisko Wełtawy), ale ponieważ akademik składa się właściwie z dwóch budynków, główne wejście jest od ulicy bocznej, która zowie się Jenštejnská (ta z kolei po dwóch dostojnikach, Pavel z Jenštejna i Jan z Jenštejna).
Obiecuję sobie od jakiegoś czasu, że będę sprawdzać, szukać, skąd się biorą nazwy ulic. To tak na marginesie.
Jak widać, prezentuję tutaj arcydzieła sztuki fotograficznej, ale co zrobić, nie ma możliwości odejścia na tyle daleko, żeby się to wszystko nie waliło. Widzimy, że budynek od strony Dittrichovej jest niższy o jedną kondygnację, wyrównując się właśnie z sąsiednim kościołem.
Ta jakowaś kolumna (latarnia?) należy chyba do kościoła, ale nie udało mi się nic na jej temat znaleźć.
Fasada od ulicy Dittrichovej ma i dwupiętrowy wykusz i wspomniane popiersie na szczycie i sgraffita. Pod popiersiem odpadł kawał tynku i nie wiem, czy słusznie przypuszczam, że mógł tam być zegar słoneczny (ale mógł być też orzeł, tylko po co dwa razy). Jest tam też jakoweś motto, ale dla mnie niezrozumiałe. Przez całe życie - świt - młodość - starość. Coś tam :) Chyba zapytam na Fb, może ktoś wytłumaczy :)
Akademik zaprojektował architekt Josef Fanta w stylu czeskiego renesansu. Fanta był m.in. autorem Dworca Głównego (Hlavní nádraží)!
Popiersie św. Wacława wyrzeźbił Čeněk Vosmík. Zaglądamy mimochodem na Wiki, żeby się dowiedzieć, co też jeszcze stworzył. To i owo, a św. Wacława postawił też na Hradczanach.
Kartony do sgraffita wykonał Karel Ludvík Klusáček, wszechstronny malarz i ilustrator. Są tam motywy studentów, herbów ziem czeskich, orła św. Wacława, o którym to orle (a właściwie samicy orła) właśnie się dowiedziałam, że jest herbem Przemyślidów.
A tu już stoimy na rogu Jenštejnskiej i widzimy drugą fasadę. Też ma dwupiętrowy wykusz, tyle że dwuboczny. I też jest bogato zdobiona sgraffitem.
Trochę detali.
Tu już wyraźnie widać napis - Dom studencki czeskich uczelni.
A tu mamy wejście do akademika, ciągle pełniącego tę funkcję oraz jednocześnie hostelu.
Na murze są dwie tablice. Jedna poświęcona jest fundacji Josefa Hlávki.
Druga natomiast informuje, że tutaj mieszkał student Jan Opletal, ważna postać w dziejach Czech.
Zacytuję polską Wikipedię:
Jan Opletal (ur. 1 stycznia 1915 w miejscowości Lhota nad Moravou, zm. 11 listopada 1939 w Pradze) – student medycyny na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Karola w Pradze. W semestrze zimowym 1936-37 zaczął studiować medycynę.
Dnia 28 października 1939, w 21 rocznicę utworzenia niepodległej Czechosłowacji w okupowanej przez Niemców Pradze doszło do antynazistowskich manifestacji i niepokojów, w których wziął udział Opletal. Podczas tłumienia demonstracji na ulicy Žitnej został on postrzelony w brzuch. Został szybko zoperowany, jednak po 2 tygodniach, 11 listopada 1939 zmarł w wyniku zapalenia otrzewnej.
W uroczystościach żałobnych ku czci Opletala dnia 15 listopada uczestniczyły tysiące czeskich studentów. Uroczystość zmieniła się w kolejną antynazistowską manifestację.
W ramach represji niemiecki protektor Czech i Moraw Konstantin von Neurath nakazał zamknąć wszystkie czeskie uniwersytety. Ponad dwa tysiące studentów wysłano do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, dziewięciu studentów i członków organizacji studenckich zamordowano 17 listopada.
Ale to nie wszystko, bowiem oto 17 listopada 1989 roku, w 50-tą rocznicę tych wydarzeń, zorganizowano legalną uroczystość, która jednak przekształciła się w antykomunistyczną demonstrację. Milicja rozpędziła uczestników, ponad 500 z nich raniąc, a wiele aresztując. W odpowiedzi studenci ogłosili strajk, odbywały się masowe protesty, powstało Forum Obywatelskie pod wodzą Havla i tak zaczęła się aksamitna rewolucja.
Jakie były dalsze dzieje akademika? W 1954 roku budynek zaanektowało państwo. Choć, jak pisałam poprzednio, Fundacji dzięki świetnie skontruowanemu aktowi założycielskiemu nie udało się zlikwidować. W 1975 dobudowano piętro na poddaszu. Obecnie akademik jest własnością ČVUT czyli Politechniki Praskiej (České vysoké učení technické v Praze), założonej w 1707 roku - najstarszej cywilnej uczelni technicznej w świecie.
Akademik jest finansowany przede wszystkim dochodami z zamku Hlávki w Lužanach oraz budynków Fundacji w ulicy Vodičkovej.
Wtarabaniłam się do środka, więc mogłam również zobaczyć popiersie fundatora.
Zajrzałam też na taras, oddzielający akademik od kościoła.
Usiłowałam również porozmawiać z pracownikiem portierni, ale nie był zbyt uprzejmy. Chciałam się dowiedzieć o możliwość wynajęcia pokoju, odesłał mnie na booking.com. Ale zafasowałam broszurkę ČVUT-u z ofertą noclegową.
Po powrocie do Polski szukałam ceny, żadna możliwość rezerwacji na booking się nie objawiła, za to poczytałam opinie użytkowników... i przyznam, że się lekko zniechęciłam. Brud, smród i ubóstwo - wynika z nich. To, że wyposażenie jest z czasów komuny, specjalnie mi nie przeszkadza, nie szukam luksusów... ale wystające sprężyny z materaca, kłęby nie-wiadomo-czego pod prysznicem, niedomykające się okna etc. - no, to nie zachęca. Narzekają też na nieuprzejmą obsługę.
Szkoda, bo na maj mam rezerwację, ale na sierpień jeszcze nie i myślałam sobie, jak by to było fajnie w takim miejscu z historią mieszkać.
A ceny w końcu znalazłam w internecie - 500 koron w sierpniu. Taniej niż u dominikanów. Szukam oszczędności, ale nie do tego stopnia :(
Informacje do dzisiejszej notki znalazłam w posiadanych książkach:
- Slavné stavby Prahy 2 (odkryłam też stronę, gdzie można to wydawnictwo ściągnąć czy przeczytać online, ale trzeba się zarejestrować, nie wiem, czy coś więcej)
- Pražské domy vyprávějí... II, to już tylko do zdobycia antykwarycznie
W tej ostatniej jest sporo różnych ciekawostek, które tu powinnam dołączyć - nie zrobię tego jednak, bo gdybym mimo wszystko kiedyś zdecydowała się tam zatrzymać, będę je miała jak znalazł do następnej opowieści :)
Trochę info o historii akademika można znaleźć na stronie Encyklopedii Pragi 2 - tutaj. Dość zacna stronka, warto ją przejrzeć.
Kilka starych fotografii jest tutaj.
A tu z kolei jest fragment książki, którą mam w domu, ale nie przyszło mi do głowy tam zajrzeć :)
Na zakończenie dodam, że to już drugie moje spotkanie z akademikami ČVUT - pierwsze było dwa lata temu w Podolí - a tu jest z niego relacja.
Zdjęcia z 9 sierpnia 2019 roku.
Akademik to po czesku kolej, czego długo nie wiedziałam, a zamiast sprawdzić w słowniku, kręciłam kółka w głowie :)
No a w sierpniu trochę przypadkiem wpadłam na ten akademik, który się zowie Hlávkova kolej. Szłam sobie ulicą Resslovą w dół ku rzece od Karláka, a po lewej stronie za kościołem zauważyłam czyjeś popiersie górujące nad budynkiem.
Karlák to oczywiście Karlovo náměstí, tak jak Václavák to Václavské náměstí, Staromák to Staroměstské náměstí, a Jiřák to náměstí Jiřího z Poděbrad. I tak dalej :)
No to już mniej więcej wiemy, gdzie kierować kroki, ale proszbardzo - mapki i czerwone kółko.
Obok jest kościół św. Wacława na Zderaze (Kostel svatého Václava na Zderaze), a Zderaz ro nazwa dawnej osady. Kościół jest ważny w dzisiejszym temacie, bowiem nowa budowla musiała się liczyć z sąsiedztwem, a więc linią ulicznej zabudowy oraz wysokością. Dlatego dwa skrzydła akademika nie są tej samej wysokości.
Ale po kolei.
W 1901 roku pan Hlávka przeznaczył 200 tys. koron na budowę. Rada miejska nie chciała być gorsza i w roku następnym ofiarowała teren. Był to pusty plac po zburzonym więzieniu. Ponadto rajcy zobowiązali się, że sfinansują doprowadzenie elektryczności. Jeszcze się do tego zbożnego dzieła dołożyły kasy oszczędności oraz osoby prywatne. I tak w 1904 roku dokonano uroczystej inauguracji akademika.
Były tam 93 pokoje dwuosobowe i 29 jednoosobowych. Była czytelnia, była biblioteka, sala gimnastyczna, laboratorium fotograficzne, sale do ćwiczeń muzycznych, gabinet lekarski. Były też oczywiście biura, mieszkania dla personelu, kuchnia, piekarnia, pralnia i suszarnia. To wszystko wyposażone w elektryczność, a na dodatek z nieczęsto wówczas widywanym ogrzewaniem centralnym!
Studenci mogli korzystać z darmowych godzin szermierki i nauki języków obcych, a za to wszystko, co wyliczyłam powyżej, plus śniadania i obiady (oraz chleb w dowolnych ilościach) płacili 12 koron miesięcznie. Ale uwaga! Pozor! Gdyby w ciągu roku akademickiego wyniki w nauce jakiegoś studenta się pogorszyły, onże był bez pardonu z akademika wyrzucany!
Fasada z popiersiem, tak jak kościół, jest w ulicy Dittrichova (a František Dittrich był, jak poucza Wikipedia, praskim starostą i założycielem Towarzystwa Statków Parowych - czy jakoś tak - więc nie od rzeczy ma ulicę położoną dość blisko Wełtawy), ale ponieważ akademik składa się właściwie z dwóch budynków, główne wejście jest od ulicy bocznej, która zowie się Jenštejnská (ta z kolei po dwóch dostojnikach, Pavel z Jenštejna i Jan z Jenštejna).
Obiecuję sobie od jakiegoś czasu, że będę sprawdzać, szukać, skąd się biorą nazwy ulic. To tak na marginesie.
Jak widać, prezentuję tutaj arcydzieła sztuki fotograficznej, ale co zrobić, nie ma możliwości odejścia na tyle daleko, żeby się to wszystko nie waliło. Widzimy, że budynek od strony Dittrichovej jest niższy o jedną kondygnację, wyrównując się właśnie z sąsiednim kościołem.
Ta jakowaś kolumna (latarnia?) należy chyba do kościoła, ale nie udało mi się nic na jej temat znaleźć.
Fasada od ulicy Dittrichovej ma i dwupiętrowy wykusz i wspomniane popiersie na szczycie i sgraffita. Pod popiersiem odpadł kawał tynku i nie wiem, czy słusznie przypuszczam, że mógł tam być zegar słoneczny (ale mógł być też orzeł, tylko po co dwa razy). Jest tam też jakoweś motto, ale dla mnie niezrozumiałe. Przez całe życie - świt - młodość - starość. Coś tam :) Chyba zapytam na Fb, może ktoś wytłumaczy :)
Akademik zaprojektował architekt Josef Fanta w stylu czeskiego renesansu. Fanta był m.in. autorem Dworca Głównego (Hlavní nádraží)!
Popiersie św. Wacława wyrzeźbił Čeněk Vosmík. Zaglądamy mimochodem na Wiki, żeby się dowiedzieć, co też jeszcze stworzył. To i owo, a św. Wacława postawił też na Hradczanach.
Kartony do sgraffita wykonał Karel Ludvík Klusáček, wszechstronny malarz i ilustrator. Są tam motywy studentów, herbów ziem czeskich, orła św. Wacława, o którym to orle (a właściwie samicy orła) właśnie się dowiedziałam, że jest herbem Przemyślidów.
A tu już stoimy na rogu Jenštejnskiej i widzimy drugą fasadę. Też ma dwupiętrowy wykusz, tyle że dwuboczny. I też jest bogato zdobiona sgraffitem.
Trochę detali.
Tu już wyraźnie widać napis - Dom studencki czeskich uczelni.
A tu mamy wejście do akademika, ciągle pełniącego tę funkcję oraz jednocześnie hostelu.
Na murze są dwie tablice. Jedna poświęcona jest fundacji Josefa Hlávki.
Druga natomiast informuje, że tutaj mieszkał student Jan Opletal, ważna postać w dziejach Czech.
Zacytuję polską Wikipedię:
Jan Opletal (ur. 1 stycznia 1915 w miejscowości Lhota nad Moravou, zm. 11 listopada 1939 w Pradze) – student medycyny na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Karola w Pradze. W semestrze zimowym 1936-37 zaczął studiować medycynę.
Dnia 28 października 1939, w 21 rocznicę utworzenia niepodległej Czechosłowacji w okupowanej przez Niemców Pradze doszło do antynazistowskich manifestacji i niepokojów, w których wziął udział Opletal. Podczas tłumienia demonstracji na ulicy Žitnej został on postrzelony w brzuch. Został szybko zoperowany, jednak po 2 tygodniach, 11 listopada 1939 zmarł w wyniku zapalenia otrzewnej.
W uroczystościach żałobnych ku czci Opletala dnia 15 listopada uczestniczyły tysiące czeskich studentów. Uroczystość zmieniła się w kolejną antynazistowską manifestację.
W ramach represji niemiecki protektor Czech i Moraw Konstantin von Neurath nakazał zamknąć wszystkie czeskie uniwersytety. Ponad dwa tysiące studentów wysłano do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, dziewięciu studentów i członków organizacji studenckich zamordowano 17 listopada.
Ale to nie wszystko, bowiem oto 17 listopada 1989 roku, w 50-tą rocznicę tych wydarzeń, zorganizowano legalną uroczystość, która jednak przekształciła się w antykomunistyczną demonstrację. Milicja rozpędziła uczestników, ponad 500 z nich raniąc, a wiele aresztując. W odpowiedzi studenci ogłosili strajk, odbywały się masowe protesty, powstało Forum Obywatelskie pod wodzą Havla i tak zaczęła się aksamitna rewolucja.
Jakie były dalsze dzieje akademika? W 1954 roku budynek zaanektowało państwo. Choć, jak pisałam poprzednio, Fundacji dzięki świetnie skontruowanemu aktowi założycielskiemu nie udało się zlikwidować. W 1975 dobudowano piętro na poddaszu. Obecnie akademik jest własnością ČVUT czyli Politechniki Praskiej (České vysoké učení technické v Praze), założonej w 1707 roku - najstarszej cywilnej uczelni technicznej w świecie.
Akademik jest finansowany przede wszystkim dochodami z zamku Hlávki w Lužanach oraz budynków Fundacji w ulicy Vodičkovej.
Wtarabaniłam się do środka, więc mogłam również zobaczyć popiersie fundatora.
Zajrzałam też na taras, oddzielający akademik od kościoła.
Usiłowałam również porozmawiać z pracownikiem portierni, ale nie był zbyt uprzejmy. Chciałam się dowiedzieć o możliwość wynajęcia pokoju, odesłał mnie na booking.com. Ale zafasowałam broszurkę ČVUT-u z ofertą noclegową.
Po powrocie do Polski szukałam ceny, żadna możliwość rezerwacji na booking się nie objawiła, za to poczytałam opinie użytkowników... i przyznam, że się lekko zniechęciłam. Brud, smród i ubóstwo - wynika z nich. To, że wyposażenie jest z czasów komuny, specjalnie mi nie przeszkadza, nie szukam luksusów... ale wystające sprężyny z materaca, kłęby nie-wiadomo-czego pod prysznicem, niedomykające się okna etc. - no, to nie zachęca. Narzekają też na nieuprzejmą obsługę.
Szkoda, bo na maj mam rezerwację, ale na sierpień jeszcze nie i myślałam sobie, jak by to było fajnie w takim miejscu z historią mieszkać.
A ceny w końcu znalazłam w internecie - 500 koron w sierpniu. Taniej niż u dominikanów. Szukam oszczędności, ale nie do tego stopnia :(
Informacje do dzisiejszej notki znalazłam w posiadanych książkach:
- Slavné stavby Prahy 2 (odkryłam też stronę, gdzie można to wydawnictwo ściągnąć czy przeczytać online, ale trzeba się zarejestrować, nie wiem, czy coś więcej)
- Pražské domy vyprávějí... II, to już tylko do zdobycia antykwarycznie
W tej ostatniej jest sporo różnych ciekawostek, które tu powinnam dołączyć - nie zrobię tego jednak, bo gdybym mimo wszystko kiedyś zdecydowała się tam zatrzymać, będę je miała jak znalazł do następnej opowieści :)
Trochę info o historii akademika można znaleźć na stronie Encyklopedii Pragi 2 - tutaj. Dość zacna stronka, warto ją przejrzeć.
Kilka starych fotografii jest tutaj.
A tu z kolei jest fragment książki, którą mam w domu, ale nie przyszło mi do głowy tam zajrzeć :)
Na zakończenie dodam, że to już drugie moje spotkanie z akademikami ČVUT - pierwsze było dwa lata temu w Podolí - a tu jest z niego relacja.
Zdjęcia z 9 sierpnia 2019 roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Willa Karla Fischera
W maju zeszłego roku miałam zapisaną w zeszycie tę willę, o której czytałam w książce Slavné vily Prahy 6 - Střešovice (str. 216) . I sukc...
-
Najwęższa uliczka w Pradze to ciekawostka, która już weszła do przewodników po mieście. Znajduje się na Małej Stranie, a przypomniałam sobie...
-
Instalacja słowackiego artysty Mateja Kréna znajduje się od 1998 roku we foyer Biblioteki Miejskiej ( Městská knihovna ) na Mariánském námě...
































































