Wreszcie przeczytałam kolejne albumowe wydawnictwo z serii wydanej przez Muzeum Miasta Pragi. Nie ma to jak nakupić i nie mieć czasu na czytanie 😂 Mam ich siedem i chyba żadnej mi nie brakuje?
Holešovice leżą w dzielnicy 7, ale mała część na południowym zachodzie należy do dzielnicy 1. Pomieszanie z poplątaniem 😀
Seria była wydawana jako katalogi towarzyszące wystawom. Piszę była, ale może nie jest to jeszcze sprawa zamknięta, może będą kolejne wystawy i kolejne katalogi? W końcu dzielnic w Pradze nie brakuje...
Albumy są bardzo porządnie wydane, w twardych okładkach i z obwolutą, zawierają wkładki z reprodukcjami starych map i streszczeniem w języku angielskim. Opowiadają historię danej dzielnicy poprzez stare fotografie, niektórych obiektów już nie ma, inne miejsca zmieniły się nie do poznania.
A dziś, z niejasnych przyczyn, obudziłam się myśląc o Barrandovie. Może dlatego, że ciągle oglądam czeskie filmy? A Barrandov to przecież wielka czeska wytwórnia filmowa.
W każdym razie wspomniałam na zeszłoroczny sierpniowy spacer, a że była to wówczas niedziela i dziś jest niedziela - postanowiłam o nim napisać.
A w chwilę później zmieniłam zdanie - najpierw będzie o filmowych książkach. Które tak sobie powolutku zbieram, nawet trudno byłoby upierać się, że mam jakiś plan tego, co chcę mieć, nie...
Gdy wchodzę na stronę Ulubionego Antykwariatu, zaglądam przede wszystkim do działu Pragensie, a gdy już zdecyduję, że - hura! - kupuję coś znowu, wtedy dopiero dokładam do koszyka to i owo z innych działów. Na przykład z Filmu, tyle że nie ma tam podziału na Czechy i resztę świata, więc rzadko mi się chce przekopywać przez te stosy.
To jest rzecz, za którą się NA PEWNO kiedyś zabiorę, tylko nie wiadomo, kiedy ten czas nastąpi. Ale jeśli mnie nie zmoże korona, to prędzej czy później chycę się za to...
Oczywiście najbardziej z tematyką bloga łączy się poniższa pozycja:
Autor wydał też podobnie skonstruowane opracowanie filmowych wycieczek po całych Czechach, ale ja (na razie) ograniczam się do Pragi. Są tu podane lokalizacje z rozmaitych filmów, ciekawostki i anegdotki z planu etc.
Dalej są dwie książki ze znanymi cytatami z czeskich filmów.
Nabrałam już zwyczaju, że po obejrzeniu filmu lecę sprawdzić, co tam napisano i co się stało w Czechach tzw. skrzydlatym słowem.
Te wspomnienia natomiast przeczytałam po polsku, bo wyszły u nas. Ale kiedyś wrócę pewnie do wersji oryginalnej.
Tę z kolei pozycję znalazłam kiedyś w taniej książce (za 49 koron), mowa tu o znanych kobietach i ich trudnych losach, nie tylko aktorkach, ale głównie o nich.
Tu z kolei jest podtytuł Lata 90-te i współczesność, z czego wnoszę, że być może istnieje tom traktujący o aktorach lat wcześniejszych... ale nie wiem, nie szukałam.
Co znaczy - nie szukałam! Wystarczyło spojrzeć na tylną okładkę :) Tam jak byk: to pierwszy tom z cyklu czterech! Znaczy się, trzeba wpisać na listę 😀
A to jest duże albumowe wydawnictwo traktujące o serialu, nakręconym według opowiadań Jiřího Marka.
Oglądałam może dwa albo trzy odcinki (za to książkę przeczytałam w całości - trzy tomy) i póki co, nie zabieram się za kolejne, bo ciągle siedzę w serialu-tasiemcu Vyprávěj . Mam za sobą 75 odcinków na bodajże 120. Cokolwiek by o serialach sądzić, bardzo rozwijają językowo, widzę ogromną różnicę między tym, co jest teraz, a tym, co było jeszcze w zimie. Mówię o rozumieniu oczywiście.
Jak to skończę, czeka na mnie moc innych i wtedy mi się przyda kilka z pokazywanych tu książek 😄
A tutaj Svěrákowa klasyka:
Parę dni temu sobie odświeżyłam Butelki zwrotne (po polsku) i ze zdumieniem stwierdziłam, że część filmu toczy się na moich ukochanych Nuslach. Teraz jeszcze myślę obejrzeć w oryginale.
Kilka książek/filmów autorstwa Marie Poledňákovej plus coś w rodzaju autobiografii.
A skoro już o dziecięcych filmach mowa, to...
Dziewczyny na miotle jeszcze nie czytałam, to niedawny nabytek, szkoda, że trochę sfatygowany, no ale tak się moze zdarzyć, gdy kupujesz online. Przy okazji lektury przypomnę sobie też film, który ma dla mnie spore znaczenie sentymentalne, bo to jeden z pierwszych, na których byłam w kinie.
Kolejne seriale, znam tylko ten ostatni (i bardzo lubię, więc po przeczytaniu książki ponownie obejrzę).
I jeszcze na koniec dwie o panach-aktorach, mam ich więcej, ale to przy innej okazji. Najlepiej takiej, gdy przeczytam i coś o tym opowiem 😎
Co za wstyd, miesiąc ciszy! Ale bardzo byłam zapracowana - porządkami wśród książek :) Dzięki temu zajęciu nawet nie miałam czasu popłakać sobie nad nędznym losem tegorocznym - nie pojechałam do Pragi w maju, nie pojadę i w sierpniu. Za duże ryzyko.
Za to wreszcie przeczytałam książkę (dla dzieci) Chobotnice z Čertovky Oty Hofmana. I z niej się dowiedziałam, że nakręcono też film i serial, pod tytułem Chobotnice z II patra, bowiem powieść jest ilustrowana zdjęciami z filmu.
Przyznam się, że nie wiedziałam, co znaczy tytuł i dopiero słownik mi podpowiedział, że chobotnice to ośmiornice :)
Historia pokrótce jest taka, że rodzinka Holanów z praskiej Kampy wyjeżdża po raz pierwszy na wymarzone wakacji nad morzem, do Portugalii. Tam, na odludnej plaży, dzieci znajdują dziwną materię, przypominającą plastelinę, i lepią z niej dwie ośmiornice. Które się poruszają i mówią! Eva i Honzík postanawiają po kryjomu zabrać je do domu, żeby się mieć czym chwalić przed rówieśnikami.
Ośmiorniczki Modrej i Zelená okazują się bardzo zdolne, szybko uczą się czytać i pochłaniają wiedzę ze wszelkich dostępnych książek prawie dosłownie, bowiem pozostawiają po sobie puste strony :)
Tymczasem po powrocie do Pragi rodzice dzieci stale się kłócą, tata wyprowadza się do przyczepy campingowej, a przyjaciółka mamy namawia ją na rozwód. Ośmiornice chcą pomóc dzieciom, ale nie do końca rozumieją sytuację, czym sprawiają mnóstwo kłopotów.
Holanowie mieszkają na praskiej Kampie czyli wyspie oddzielonej od stałego lądu kanałem Čertovka. Już czytać o tym było bardzo przyjemnie, a co dopiero oglądać film!
Okazuje się, że to właśnie ten serial dla dzieci rozsławił Čertovkę. Serial był kultową telewizyjną produkcją dla dzieci w latach 80-tych, a powstały też (w koprodukcji z RFN) dwa filmy fabularne (niestety tego drugiego nie udało mi się znaleźć). Serialu nie ma też na You Tube, więc tutaj daję tylko linka do pierwszego filmu.
Reżyserem był Jindřich Polák, a główne role zagrali Pavel Zedníček i Dagmar Veškrnová-Havlová jako rodzice oraz Žaneta Fuchsová i Milan Šimáček jako dzieci. Ta pierwsza była czeska dziecięcą gwiazdą, właśnie rozglądam się za filmem Lucie, postrach ulice, gdzie wcześniej grała.
Gdzie dokładnie toczy się akcja?
Na Małej Stranie czyli po lewej stronie Wełtawy.
Większa część Kampy jest poniżej mostu Karola, ale dziś mówimy tylko o części północnej, gdzie mieszka rodzinka Holanów. Ta część nazywana jest Praską Wenecją (Pražské Benátky).
Kanał Čertovka to ta niebieska linia skręcająca w prawo.
Dom Holanów to ten, gdzie mamy napis GALERIE PERON.
Nie mogę się doczekać przyszłego roku, kiedy (co daj Boże) pojadę znów do Pragi i zaraz pójdę dokładnie wyśledzić to miejsce ;)
Dlaczego taka nazwa kanału: Čertovka?
Istnieje kilka wersji tłumaczących tę nazwę.
Wersja, nazwijmy ją prozaiczną, mówi, że mieszkańcom domów, których tyły wychodziły na kanał, Čertovka służyła jako źródło wody, miejsce do prania bielizny i łowienia ryb, ale również jako śmietnik, gdzie wyrzucali wszystko, co niepotrzebne - najprostszym sposobem, przez okno (toteż ludzie, którzy pływali tamtędy łódką, zawsze trzymali się pośrodku kanału; no, chyba, że mieli chęć dostać w głowę stłuczonym garnuszkiem albo zwiędłą kapustą); tam też lądowało to, co by odprowadzała kanalizacja, gdyby domy były w nią wyposażone. Toteż DIABELSKO /CZARCIO tam śmierdziało :) O tym, jakim wysypiskiem był kanał, wszyscy mogli się przekonać w 1940 roku, gdy wskutek suszy zabrakło w nim wody. Przez dwa tygodnie ponad 60 robotników czyściło koryto (a pobliscy mieszkańcy zabierali do domów to, co im się jeszcze mogło przydać). Na wyschłym dnie znaleziono ponad tysiąc butów począwszy od średniowiecznych ciżem, a skończywszy na eleganckich pantofelkach z okresu Pierwszej Republiki, a na policji wylądowało 90 niewybuchów.
Legenda natomiast mówi, że na niedalekim Maltézské náměstí w domu zwanym U sedmi čertů czyli Pod Siedmioma Diabłami mieszkała w połowie XIX wieku pewna swarliwa, wręcz diabelska niewiasta. Otóż wynajmowała ona pokoje, ale swoim lokatorom stawiała różne dziwne warunki, między innymi nie pozwalała nic wieszać na ścianach, ba! Nawet kazała meble ustawiać w odległości co najmniej pół metra od tychże ścian. Jeden z lokatorów, malarz, artystyczna dusza, zemścił się malując na sklepieniu sześć diabłów i dopisując pod dawną nazwą domu (Pod Białym Konikiem) nową - Pod Siedmioma Diabłami, bo siódmym diabłem miała być właśnie właścicielka.
Tymczasem po wielu latach okazało się, że dziwna pani Luisa miała swoje powody, bowiem na ścianach odkryto cenne freski, zamalowane przez poprzedniego właściciela. Ona o tym wiedziała i chciała je w ten sposób uchronić od dodatkowego zniszczenia :)
Na razie zamieszczam tu kilka fotografii zrobionych w zeszłym roku, kiedy o Holanach i ośmiornicach ani mi się nie śniło, a za rok, kto wie, może wrócę do tematu z innymi zdjęciami. Obowiązkowo wybiorę się na przejażdżkę łodzią! 340 koron, ale trudno, wybulę :)
O Čertovce można posłuchać krótkiej audycji radiowej z wczoraj (ale pan trochę tak niewyraźnie mówi), klikając tutaj.